Magister - kim jest i jak pisać pracę magisterską?

 

Magister jest absolwentem szkoły wyższej, który ukończył pełne studia wyższe i posiadaczem dyplomu magisterskiego, który zaświadcza o zdaniu przez niego EGZAMINU MAGISTERSKIEGO oraz informuje, na jakiej podstawie uzyskał swoje magisterium (tytuł pracy magisterskiej), z jakiej jest ono dziedziny (np. filozofia) i zakresu (np. metafizyka). Ukończenie pełnych studiów wyższych zwykle wymaga napisania pracy magisterskiej . Wyjątkiem są studia medyczne i artystyczne, kończące się absolutorium (w praktyce: zdaniem wszystkich wymaganych programem studiów egzaminów) i uzyskaniem dyplomu (np. dyplomu lekarza lub magistra sztuk plastycznych), co może wiązać się z koniecznością przygotowania pracy dyplomowej (np. seria rysunków, udział w dyplomowym przedstawieniu teatralnym itp.) - nie jest to jednak praca magisterska (nawet jeśli na podstawie dyplomu zostaje się magistrem). Studia inżynierskie można uznać za pełne i ukończone, gdy kończą się wyłącznie pracą dyplomową i uzyskaniem w następstwie jej obrony tytułu zawodowego inżyniera; większość świeżo upieczonych inżynierów przedstawia jednak również prace magisterskie i uzyskuje podwójny tytuł magistra inżyniera. Studia wojskowe kończy się dodatkowo uzyskując stopień podoficerski.

Słowo magister

Słowo "magister” znaczy po łacinie " mistrz”. Tłumaczy się to faktem, że w średniowieczu prawna organizacja uniwersytetów wzorowana była na cechach rzemieślniczych. Ukończenie pełnego cyklu szkolenia czeladnika (którego odpowiednikiem jest student) oznacza przemianę w "mistrza”, czyli samodzielnego majstra, uprawnionego do wykonywania danego zawodu. Analogicznie w przypadku studiów uniwersyteckich: i tu na końcu zostaje się "mistrzem”, czyli właśnie magistrem. Wcześniej trzeba było jednak zdobyć na uniwersytecie " laur” (bacalaurat, czyli maturę), dający już pewne uprawnienia zawodowe. Dzisiaj matura daje uprawnienia bardzo skromne, ale studia uniwersyteckie, tak samo jak w średniowieczu (i do dziś np. USA), bywają w naszym kraju dwustopniowe. Niektóre szkoły wyższe oferują bowiem studia licencjackie, zakończone pracą licencjacką i egzaminem. Po uzyskaniu takiego licencjatu można kontynuować studia, aż do uzyskania magisterium (na tej samej lub na innej uczelni - nie każda bowiem szkoła mająca uprawnienia do nadawania tytułu licencjata na danym kierunku ma uprawnienia magisterskie).

http://studia.korba.pl/0,11987,2197,art.htm

"Magister” to tytuł zawodowy (nie naukowy! - tym jest tylko i wyłącznie tytuł profesora), równoważny tytułowi zawodowemu lekarza oraz księdza. Posiadanie któregoś z tych tytułów (lub tytułu inżyniera) oznacza, że ma się tzw. "wykształcenie wyższe ”. Kto ukończyłby pełne studia, zdał wszystkie egzaminy (a więc posiadał absolutorium), lecz nie napisał pracy magisterskiej, która zostałaby przyjęta przez jednostkę prowadzącą studia magisterskie oraz nie zdał EGZAMINU MAGISTERSKIEGO wieńczącego studia, ten uzyskałby jedynie "wykształcenie niepełne wyższe”.

Wykształcenie wyższe daje kilka ważnych uprawnień: pozwala podjąć pracę na wyższych stanowiskach w administracji, gdzie takie wykształcenie jest wymagane odpowiednimi rozporządzeniami, pozwala ubiegać się o stanowiska specjalistyczne (jakkolwiek zwykle wymagane są tu dodatkowe kursy, jak aplikacje w przypadku zawodów prawniczych czy staż w przypadku lekarzy), pozwala ubiegać się o koncesje na pewne rodzaje działalności (np. praktyka lekarska), a także zostać zatrudnionym w szkolnictwie (tu wymagane są dodatkowe kursy pedagogiczne) lub na wyższej uczelni. Najwyższym przywilejem magistra jest możliwość otwarcia przewodu doktorskiego (o ile oczywiście ma się zaawansowaną pracę nad doktoratem i uzgodnionego promotora).

http://studia.korba.pl/0,11988,2199,art.htm

O pracy magisterskiej należy zacząć myśleć już na początku czwartego roku studiów. Zwykle w siódmym, najpóźniej w ósmym semestrze następuje uzgodnienie tematu i osoby opiekuna naukowego pracy magisterskiej. W zasadzie uzgodnień tych już się nie zmienia, a w dodatku czasem wymaga to specjalnej zgody władz dydaktycznych jednostki (instytutu lub wydziału); lepiej więc wiedzieć, czego się chce i już nie zmieniać zdania. Na napisanie dobrej pracy potrzebujemy kilkunastu miesięcy. Najlepiej "obronić” ją, jak potocznie (i całkiem błędnie) nazywa się egzamin magisterski, zaraz po ukończeniu piątego roku studiów, a więc w czerwcu. Wymaga to ukończenia pracy najpóźniej w kwietniu. Musimy dać bowiem trochę czasu opiekunowi na jej przeczytanie i sobie na wprowadzenie wymaganych przez niego poprawek.

OPIEKUN PROWADZĄCY PRACĘ MAGISTERSKĄ (potocznie, lecz niepoprawnie zwany "promotorem” - podczas gdy słowo to zarezerwowane jest dla opiekuna pracy doktorskiej) musi mieć co najmniej stopień naukowy doktora, a bywają wydziały, na których magisteriami zajmują się głównie pracownicy samodzielni (czyli posiadający stopień naukowy doktora habilitowanego), doktorzy zaś tylko za specjalną zgodą Rady Instytutu czy Rady Wydziału. Najczęściej jednak opiekun pracy jest doktorem, jakkolwiek zajmują się tym głównie starsi i bardziej doświadczeni doktorzy-adiunkci.

O tym, jak dochodzi do ustalenia tematu itd. mowa będzie w następnym rozdziale ( WYBÓR TEMATU I WSTĘPNE PRZYGOTOWANIA). Tutaj ograniczamy się do informacji o procedurze. Trzeba wiedzieć, że zachodzą poważne różnice w stopniu sformalizowania magisteriów na różnych uczelniach, a nawet w ramach tej samej uczelni, na różnych wydziałach. Nieodzowne jest więc zasięgnięcie informacji (lepiej w sekretariacie lub u opiekuna pracy, niż u kolegów). W najmniej zbiurokratyzowanych jednostkach procedura magisterium jest bardzo uproszczona: po prostu pewnego dnia przynosi się do sekretariatu dwa egzemplarze pracy magisterskiej wraz z opinią opiekuna i recenzją, o którą na własną rękę wystarał się tenże opiekun, a po kilku dniach odbywa się egzamin magisterski. Bywa nawet i tak, że najpierw umawiamy się na któryś z przewidywanych harmonogramem terminów (tur) " obron” magisterskich, a praca i recenzje dostarczane są dopiero w momencie egzaminu.

Bywa jednak, iż wszystko to jest nieco bardziej skomplikowane. Oto przykład "procedury maksymalnej”: Skoro nastąpiło już uzgodnienie tematu, składa się podanie do władz dydaktycznych jednostki, w której studiujemy (instytutu lub wydziału - zależnie od tego, na którym z tych poziomów organizacji uczelni ulokowane są uprawnienia do prowadzenia studiów magisterskich), w którym prosimy o dopuszczenie do pisania magisterium oraz określamy temat i osobę opiekuna; podanie to parafuje oczywiście ów opiekun. Termin "władze dydaktyczne” w praktyce oznacza zwykle jedną osobę, najczęściej wicedyrektora instytutu lub prodziekana ds. dydaktycznych. Zdarza się jednak, że powołane jest specjalne ciało (komisja) zajmujące się magisteriami. Akceptacja tematów, wprawdzie raczej automatyczna - tj. bez specjalnych dyskusji - następuje formalnie, w drodze głosowania w pewnym szerszym gremium. Może nim być właśnie owa specjalna komisja, lecz może to być również i cała Rada Instytutu. Po przyjęciu tematu spokojnie zabieramy się do roboty.

Trzymając się nadal warunków "procedury maksymalnej”: Jeśli w połowie maja złożymy w sekretariacie pracę (w trzech egzemplarzach), z adnotacją opiekuna, że ją akceptuje (no, i - oczywiście - mamy za sobą wszystkie wymagane programem studiów zaliczenia, egzaminy i punkty), to mamy sporą szansę, że jeszcze zmieścimy się z "obroną” przed wakacjami. Wkrótce po oddaniu pracy zostanie wyznaczony recenzent oraz powołana komisja egzaminacyjna, a także wstępnie wyznaczony termin naszego egzaminu magisterskiego. Recenzent ma do miesiąca czasu na napisanie opinii. Zwykle jest ona dość zdawkowa (ok. dwie strony). Jeszcze krótsza jest zwykle opinia pisana przez opiekuna pracy - również wymagana procedurą.

Może się zdarzyć, że ocena pracy magisterskiej przez recenzenta jest negatywna. Wtedy wyznacza się dodatkowego recenzenta lub zwraca pracę do poprawy (albo jedno i drugie). Takie perturbacje zdarzają się jednak dość rzadko. Zwykle od momentu zaakceptowania pracy przez opiekuna wszystko toczy się gładko.

Na ogół formalności sytuują się gdzieś pośrodku opisanych tu dwóch skrajności. Niezmienne za to są warunki egzaminu.

EGZAMIN MAGISTERSKI

Zanim otrzyma się dyplom, trzeba jeszcze załatwić drobne formalności polegające na rozliczeniu się z kilkoma instytucjami, które poświadczają w indeksie, że mamy "czyste konto”. Chodzi tu zwłaszcza o biblioteki i takie miejsca, gdzie coś wypożyczamy. Trzeba mieć także uregulowane wszystkie płatności, co dotyczy głównie studentów studiów płatnych. Gdy uczynimy już wszystko, czego się od nas wymaga, znajdziemy się poza murami uczelni - z indeksem (na pamiątkę) i dyplomem (na nową drogę życia) w ręku. Niby fajnie, ale trochę też i żal.

http://studia.korba.pl/0,11989,2200,art.htm

Większość studentów jeszcze na początku czwartego roku nie ma sprecyzowanych zainteresowań lub waha się pomiędzy kilkoma możliwościami co do tematu pracy magisterskiej. W związku z tym należy pamiętać o kilku zasadach ogólnych:

- Najważniejsze jest, u kogo piszemy pracę, a dopiero na drugim miejscu liczy się sam temat. WYBÓR OSOBY OPIEKUNA PRACY powinien więc wyprzedzać wybór tematu.

- Nie należy pisać pracy na temat, który nas nie interesuje, to znaczy wbrew sobie, na siłę.

- Choć zdarzają się takie próby, to żaden nauczyciel nie ma prawa wymuszać ani nawet narzucać studentowi tematu pracy (podobnie jak nie ma obowiązku godzić się na temat, który mu zaproponujemy).

- Jeśli rozważamy "temat zespołowy”, czyli taki, którym dzieli się kilka osób pisząc swoje prace (opracowania częściowe tego tematu), zastanówmy się, czy wszyscy nasi potencjalni współpracownicy są faktycznie osobami, z którymi mamy ochotę razem coś robić.

- Temat pracy powinien sytuować się w dziedzinie, której studiowanie szło nam dobrze: dobrze zdaliśmy egzamin, z powodzeniem pisaliśmy pracę seminaryjną, uczestniczymy w seminarium z tej właśnie dziedziny.

- Temat powinien być na miarę naszych możliwości, tj. lepiej, gdy jest trochę poniżej granicy tych możliwości, niż powyżej.

- Temat pracy magisterskiej powinien być wąski i konkretny.

- Temat musi być sformułowany jasno i wyraziście.

- Temat musi być tak sformułowany, aby konieczny warsztat naukowy pracy był na tyle wąski, by dał się opanować w ciągu kilku miesięcy i w ramach tych możliwości (zasoby biblioteczne, środki finansowe), którymi dysponujemy.

Ustalenie tematu pracy nie jest kwestią jednorazowego olśnienia, lecz zwykle długim dość procesem, w którym zdarzają się "słomiane zapały”, poważne wahania, zmiany decyzji. Wszystko to jest całkiem prawidłowe, byle by nie trwało zbyt długo. W dokładnym sprecyzowaniu (ustaleniu brzmienia) tematu pomoże nam opiekun, wystarczy więc, jeśli idąc do niego na pierwszą rozmowę określimy nasze zainteresowania tylko w przybliżeniu. O tym będzie mowa w sekcji następnej KONSULTACJE I OKREŚLENIE NARZĘDZI . Tutaj zajmujemy się samymi zasadami formułowania tematu pracy magisterskiej.

Aby właściwie dobrać temat należy wpierw wiedzieć, jakie są w ogólności cele pracy magisterskiej. Najważniejsze są następujące:

- ukończyć studia i uzyskać dyplom (tytuł magistra);

- nauczyć się czegoś dla siebie;

- nauczyć się czegoś istotnego w przyszłej pracy zawodowej, czyli nabrać przydatnego zawodowo doświadczenia i wiedzy w pewnej wąskiej dziedzinie.

Jest świetnie, gdy realizację tych celów uda nam się powiązać z opracowaniem jakiegoś w miarę ważnego i ciekawego zagadnienia w taki sposób, żeby mogli z tego opracowania w przyszłości skorzystać inni. Faktycznie zdarza się dość rzadko, że praca magisterska ma jakieś zastosowanie w życiu naukowym, to znaczy wchodzi do naukowego obiegu, jest czytana i cytowana. Bywa jednak, iż tak właśnie jest. Czasami fragmenty prac magisterskich udaje się opublikować, a zdarza się nawet, że są to książkowe lub elektroniczne publikacje całości. Dużą wartość miewają prace magisterskie powstające w ramach "grantów”, czyli programów badań naukowych prowadzonych przez grupę osób, wśród których jest i nasz opiekun. Pisanie takiej pracy to szczególna frajda, gdyż uczestniczy się w autentycznych badaniach.

Jednakże nawet wtedy, gdy praca magisterska nie ma wartości jako dzieło naukowe (a na ogół nie ma), będąc na to nazbyt odtwórcza i nazbyt wąska warsztatowo, jej istotą pozostaje to, że jest:

Poprawnym ćwiczeniem polegającym na naśladowaniu - przez metodę, środki warsztatowe, charakter analizy i rygory redakcyjne - twórczej pracy naukowej.

Naśladownictwo to może być czasem tak udane, że nasza praca staje się de facto utworem naukowym. Nie ma takiej konieczności, ale też czemu by się o to nie starać? W końcu jeśli nasza praca magisterska będzie przeciętna, to jej żywot skończy się na tym, że przejrzy ją mniej czy bardziej starannie nasz opiekun i recenzent. Jeśli zaś będzie bardzo dobra (nie tylko "na piątkę”, lecz na prawdę bardzo dobra), to skorzysta z niej wiele osób.

Prace magisterskie zwykle są i powinny być naśladowcze, czyli kierować się pewnym wzorem: referować lub w nowy sposób porządkować coś już wcześniej znanego i opracowanego, stosować wypracowane już narzędzia w nowych kontekstach, porównywać lub weryfikować wcześnie już uzyskane już przez kogoś wyniki. W szczególności prace mogą być:

- Powtórzeniem pewnych badań w częściowo zmienionych warunkach. Przykład: "Samoocena postępów w nauce gimnazjalistów krakowskich. Powtórzenie badań ankietowych z roku 2001 i analiza porównawcza wyników”.

- Referatem ze stanu badań nad jakimś zagadnieniem oraz kontrowersji teoretycznych ujawniających się w tych badaniach. Przykład: "Powstanie Warszawskie 1944. Przegląd ustaleń faktograficznych i sporów interpretacyjnych w historiografii III RP”.

- Zastosowaniem dobrze znanej metody do niebanalnego przypadku. Przykład: "Badania makrodeformacji konstrukcji żelbetowej metodami pomiarów statycznych na przykładzie tzw. szkieletowca w Krakowie”.

- Standardową ekspertyzą. Przykład: "Zakłócenia w pracy sieci zamkniętej zawinione przez użytkowników. Analiza statystyczna na podstawie zapisów rejestrów sieciowych - Urząd Miasta Krakowa”.

- Zebraniem, uporządkowaniem i analizą pewnych danych. Przykład: "Populacja zająca szarego na terenach zalewowych Zielawy, powiat Wisznice, w latach 2003-2004”.

- Porównaniem dwóch koncepcji. Przykład: "Dwie koncepcje źródeł przemocy politycznej: H. Arendt i B. Russell”.

- Referatem i streszczającą rekonstrukcją jakiejś teorii. Przykład: "Marksowska teoria alienacji”.

- Interpretacją jednego lub kilku utworów literackich albo innego dzieła sztuki. Przykład: "Ironia w Czarodziejskiej Górze Thomasa Manna” (taką pracę może pisać tylko student germanistyki, więc faktycznie tytuł musiałaby być niemiecki).

- Minimonografią na jakiś bardzo szczegółowy temat. Przykład: "Powstanie i rozwój dzielnicy Biskupin we Wrocławiu (1936-2003)”.

- Wykonaniem cząstki z jakiejś większej całości badań i czynności pomiarowo-prezentacyjnych. Przykład: "Pomiary geodezyjne dolin tatrzańskich po powodzi w roku 1997. Dolina Suchej Wody - dolne partie”.

http://studia.korba.pl/0,12017,2208,art.htm

Na wstępnym etapie pisania pracy najważniejsze jest unikanie nieporozumień! Jeśli źle zrozumieliśmy się z naszym opiekunem, jeśli przyniesiemy mu/jej coś innego, niż się spodziewał, to mogą być kłopoty. Aby im zapobiec trzeba szczególnie starannie przeprowadzić pierwsze rozmowy. Z reguły kluczowe znaczenie ma druga rozmowa, na którą umawiamy się podczas pierwszej - krótkiej i ogólnikowej.

Pierwsza rozmowa odbywa się czasami z inicjatywy nauczyciela, lecz częściej z inicjatywy studenta. Jeśli to nauczyciel zwróci się do nas z propozycją pisania u niego pracy, to z reguły oznacza to pewne zobowiązanie z jego strony, że będzie nam naprawdę pomagał. Warto się więc dobrze zastanowić, zanim odrzuci się taką ofertę. Ideałem jest, jeśli zastanowienie to nastąpi, zanim się odezwiemy po raz pierwszy, gdyż powiedzenie czegoś w rodzaju "dziękuję panie doktorze za tę propozycję - zastanowię się” nieco studzi zapał naszego oferenta.

Zwykle to jednak student zgłasza się do nauczyciela. Może to zrobić w czasie dyżuru, po wykładzie lub po seminarium. Należy wprost powiedzieć, że chciałoby się u danej osoby pisać pracę, określić przybliżony jej temat i zapytać, czy byłby skłonny przyjąć nas na konkretniejszą rozmowę w tej sprawie. Jeśli osoba i temat będą do siebie pasować, to zapewne uzyskamy przychylną reakcję nauczyciela. Skoro tak, to zostanie nam wskazany termin tej najważniejszej DRUGIEJ ROZMOWY, podczas której zarysowany zostanie wstępny plan naszej pracy.

Temat określa metodę. Nie jest to jednak żadne automatyczne przełożenie. Wiele tematów potraktować można bardziej teoretycznie (to znaczy analizując literaturę naukową dotyczącą go) lub bardziej empirycznie (to znaczy przeprowadzając samodzielne badania). Tzw. prace teoretyczne opierają się na konkretnym zestawie literatury, którego treści porządkujemy, referujemy, zestawiamy ze sobą lub w jakiś sposób naśladujemy pisząc "w stylu” jakiejś pracy, którą przyjmujemy za wzór. W humanistyce teoretycznej pojęcie metody badawczej jest o wiele bardziej "luźne” i mniej ostre niż w naukach empirycznych (przyrodniczych i humanistycznych, o tyle, o ile w tych ostatnich posługujemy się zbieraniem i analizą danych).

W ścisłym znaczeniu o metodzie mówi się w przypadku badań empirycznych. Metoda to jednak zbyt ogólne pojęcie. Metodą jest "eksperyment”, "pomiar”, "obserwacja”, "badanie organoleptyczne” czy "kwerenda”. Musimy ustalić z naszym opiekunem jeszcze znacznie więcej: metodykę i narzędzia badawcze. Jeśli eksperyment, to jaki? Jeśli kwerenda, to czego i gdzie? Określenie tych zasadniczych procedur, na których będzie opierać się nasza praca badawcza, to właśnie metodyka. Jest ona zawsze odpowiedzią na pytanie, jak konkretnie osiągnąć cel naszej pracy. Aby metoda i metodyka mogły zostać wcielone w życie potrzebujemy jeszcze pewnych narzędzi. Narzędziem naszej pracy - w znaczeniu narzędzia metodologicznego - może być np. ankieta, wywiad kwestionariuszowy lub baza danych (ustalony sposób porządkowania danych). Narzędziem pracy - w znaczeniu instrumentarium - może być mikroskop, aparat fotograficzny lub, znowu, baza danych (w znaczeniu programu komputerowego). Oto PRZYKŁAD.

Jedno narzędzie jest wspólne wszystkim pracom, niezależnie od metody, metodyki i instrumentarium. Są nim książki i czasopisma naukowe. Niektóre prace powstają wyłącznie z lektury książek i czasopism - tak jest w matematyce, filozofii, socjologii teoretycznej, badaniach literackich i wielu innych dziedzinach silnie teoretycznych i "tekstualnych”. Zarys tego pola lektur musi pojawić się bardzo wcześnie - już w owej drugiej rozmowie.

Jeśli wstępne konsultacje są efektywne, wiemy co mamy robić i przez kilka tygodni lub nawet miesięcy pracujemy samodzielnie. W ciągu tego czasu musimy zorientować się w temacie, oczytać i ewentualnie wykonać pierwsze badania. Powinien też wyklarować się wstępny plan pracy, czyli szczegółowy plan dalszych badań i lektur oraz projekt kompozycyjny samego tekstu pracy magisterskiej, najlepiej ze szczegółowym spisem treści. Gdy dysponujemy już projektem takiego spisu treści, to znaczy, że przyszedł czas na TRZECIĄ ROZMOWĘ, w której przyjęty zostanie przez opiekuna ostateczny plan działania, brzmienie tytułu i podział pracy na rozdziały.

http://studia.korba.pl/0,12019,2209,art.htm

Oprócz opisanych już wyżej głównych spotkań konsultacyjnych z OPIEKUNEM PRACY, inicjujących nasze magisterium, przyjdzie nam w trakcie pisania widywać się z nim (nią) jeszcze kilka razy. Ponadto warto też porozmawiać z innymi osobami, które mogą nam dać jakieś cenny rady.

- Nie należy zbyt często chodzić do swego opiekuna, chyba że sam nas do tego namawia. Gdy magistrant pojawia się na konsultacjach raz na dwa miesiące, to całkowicie wystarcza. Jeśli chodzi on na seminarium magisterskie, to kontakty są zresztą nawet częstsze. Nieraz te "robocze konsultacje” są bardzo lakoniczne, ograniczając się do wymiany kilku zdań i zapewnienia ze strony studenta, że praca się posuwa. Jeśli mamy problemy, to nie wahajmy się jednak prosić o dłuższą rozmowę.

- Na wszystkie konsultacje musimy przychodzić przygotowani i z konkretnymi pytaniami. Warto mieć ze sobą spis przeczytanych już lektur oraz przeprowadzonych badań, bo to czyni nas bardziej wiarygodnymi i poważnymi w oczach opiekuna.

- Niektórzy nauczyciele proszą o pokazywanie im kolejnych rozdziałów pracy. Jest to nawet dość korzystne, bo daje studentowi poczucie pewności, że jest na dobrej drodze oraz mobilizuje go do wysiłku. Z drugiej strony nie każdy lubi pisać cokolwiek pod presją czasu i pełną kontrolą. Z reguły dobry i sumienny opiekun zadowala się skontrolowaniem magistranta jeden raz, prosząc go o dostarczenie jakiegoś przynajmniej kilkunastostronicowego "półproduktu”. Należy skrupulatnie skorzystać z tej okazji poddania swej pracy ocenie "w przedbiegach”.

- Oprócz konsultacji z opiekunem warto porozmawiać z jednym czy dwoma specjalistami. Może się to odbywać za wiedzą i z pełnym poparciem opiekuna, a może być też trochę w tajemnicy. Wprawdzie każdy ma prawo konsultować się z kim chce, ale pewne wyczucie i dyskrecja nie zawadzi. Najczęściej jednak takie "poboczne” konsultacje odbywają się po prostu z asystentem naszego opiekuna, który zresztą czasem poświęca magistrantom szefa więcej uwagi niż on sam. Poza tym jednak warto szukać kontaktu zwłaszcza z autorami prac, które czytamy przygotowując magisterium (niektórzy z nich mogą być wykładowcami na naszej uczelni lub przynajmniej w tym samym mieście), jak również z doktorantami zajmującymi się podobną co my tematyką. Przy konsultacjach z "obcymi” trzeba zachować szczególną kulturę towarzyską. Nie wolno zwłaszcza zabierać zbyt dużo czasu ani przychodzić nieprzygotowanym, czyli bez konkretnych pytań.

http://studia.korba.pl/0,12027,2214,art.htm

Każda dyscyplina naukowa ma swoiste dla siebie metody badawcze , a często w ramach jednej dyscypliny takich metod bywa bardzo wiele. Dlatego w tym miejscu muszę ograniczyć się do uwag mających znaczenie uniwersalne. Ujmę je w punktach:

- Gwarancją prawidłowości metodologicznej przeprowadzanych badań, zwłaszcza badań empirycznych (ankiet, obserwacji, doświadczeń itp.) jest przestrzeganie właściwych dla danego typu czynności badawczych szczegółowych reguł i zaleceń. Zapoznać się z nimi można poprzez podręcznik metodologii danej dyscypliny (książek typu "Metodologia badań społecznych” jest sporo i trzeba raczej trzymać się tych podręczników, które są w użyciu na uczelni, w której studiujemy) lub/i przez studiowanie prac naukowych, w których dana metodyka jest stosowana. Ogólnie, warto zrobić pewien wysiłek i dotrzeć do pracy, która pod względem metodologicznym mogłaby być dla nas wzorem do naśladowania. Pamiętajmy:

oryginalność nie jest oczekiwaną zaletą pracy magisterskiej, a "oryginalność” pod względem metody raczej nie znajdzie uznania.

- Niezależnie od metody, badania muszą być prowadzone sumiennie. Wszystkie dane muszą być gromadzone przy użyciu tych samych narzędzi, muszą być pozyskiwane w pewnych możliwie jednorodnych i typowych warunkach, muszą być starannie i na bieżąco opisywane/przetwarzane, przy użyciu jakiejś standardowej techniki (wykaz, tabela, arkusz, baza danych itp.).

- Badania związane z pomiarami wielkości fizycznych i innych wartości mierzalnych trzeba przeprowadzać wielokrotnie, dokładnie opisując warunki eksperymentu i stosowane techniki pomiarowe.

- W badaniach społecznych (w socjologii i psychologii, w epidemiologii, czasem w ekonomii) zwykle mamy do czynienia z pewną próbą, czyli grupą przedstawicieli badanej populacji, którzy zgodzili się wziąć udział w badaniu, a czasami także z grupą kontrolną, czyli z grupą przypadkowo wybranych przedstawicieli całego społeczeństwa (lub jakiejś szerszej społeczności w ramach całości społeczeństwa), którego tylko częścią jest badana populacja (zwłaszcza wtedy, gdy populacja ta została poddana pewnemu oddziaływaniu, a reszta społeczeństwa nie). Sformułowanie próby, zwłaszcza tzw. próby reprezentatywnej, której cechy nie są zakłócone przez metodę jej doboru, bywa bardzo trudne. W ogólności, w badaniach społecznych oczekujemy wyniku statystycznego i porównawczego czyli pozwalającego odnieść jakąś wartość do pewnej innej wartości (np. nasilenie jakiejś badanej cechy w grupie badanej i w grupie kontrolnej). Takie odniesienie może dotyczyć wartości właściwej jakiejś szerszej społeczności niż społeczność badana, ale również samej społeczności, tylko w innym czasie. Na przykład badając poparcie dla rządu wśród rolników musimy badać jego zmienność w czasie oraz jego wielkość w porównaniu z poparciem dla tegoż rządu właściwym dla całości społeczeństwa. Tylko wtedy dowiemy się w ogóle czegoś sensownego. Największe trudności metodologiczne w empirycznych badaniach społecznych wiążą się z formowaniem próby reprezentatywnej oraz z planowaniem porównań.

- W badaniach psychologicznych i socjologicznych często stosowanym narzędziem są ankiety i wywiady. Pamiętajmy, że tylko niewielka część kwestionariuszy i ankiet jest poprawna metodologicznie. Metodologia ich tworzenia i interpretowania jest niesłychanie złożona i w dodatku kontrowersyjna. Dlatego zanim rozpoczniemy badania tego typu bardzo dokładnie skonsultujmy szczegóły ankiety z opiekunem, a najlepiej z kilkoma osobami. Jeden błąd może zaprzepaścić całe badanie! Przy pisaniu prac tego typu student musi uzyskać jasno wyrażoną akceptację kształtu ankiety lub kwestionariusza ze strony swego opiekuna.

- Badania naukowe stawiają przed nami często różnego rodzaju wymagania moralne. Pamiętajmy zwłaszcza o tym, aby badane przez nas osoby nie były manipulowane i wprowadzane w błąd. Pamiętajmy o gwarancjach anonimowości i o dyskrecji. Pamiętajmy, że badani w jakimś stopniu muszą być poinformowani o celu i sensie przeprowadzanych z ich udziałem badań.

- Badania, jakie przeprowadzają fizycy czy chemicy, mają zwykle charakter laboratoryjny i jedynym problemem etycznym, jaki się z nimi wiąże jest po prostu rzetelność ich wykonania. Zwykle też bardzo dokładnie wiadomo, jak dane badanie powinno być przeprowadzone. Nieco inaczej ma się sprawa w przypadku również ściśle empirycznych dyscyplin, jak biologia czy fizjologia. Tutaj badania mogą wiązać się z zadawaniem cierpień zwierzętom. Etyka tego typu badań stanowczo wymaga tego, aby cierpienia te były minimalizowane. Dlatego nie wolno przeprowadzać żadnych takich badań na zwierzętach, które już gdzieś na świecie zostały przeprowadzone, a ich wyniki opublikowane w wiarygodnym medium naukowym. Zawsze powinniśmy zadać sobie trud sprawdzenia, czy ktoś nie zrobił już dokładnie tego samego, co my zamierzamy zrobić, lecz w przypadku badań z udziałem zwierząt laboratoryjnych jest to szczególnie istotna kwestia moralna. Bywają też zresztą badania po prostu niepotrzebne. Pamiętam skandal, gdy przed dwudziestu laty pewien doktorant zabił kilkaset drozdów, aby badać pasożyty w ich żołądkach.

- Czasami badanie po prostu nie wychodzi, czyli daje wynik negatywny. Okazuje się, że oczekiwana przez nas korelacja jakichś zjawisk lub wielkości nie zachodzi, albo że testowana hipoteza jest fałszywa. Pamiętajmy: wynik negatywny też jest wynikiem naukowym! Może mieć dużą wartość. Fałszowanie badań po to, by za wszelką cenę wywołać wrażenie, że nasza hipoteza została potwierdzona w badaniach jest surowo zabronionym fałszerstwem!

- Niezależnie od tego, jaka dyscyplina wchodzi w grę, wszelkie badania trzeba skrupulatnie notować, a co więcej - trzeba w pracy opisać dokładnie ich przebieg. Dopiero potem należy zakomunikować ich wyniki, a następnie interpretację. Porządek raportowania badań powinien w przybliżeniu odpowiadać porządkowi ich przeprowadzania.

- W naukach humanistycznych związanych z pracą na tekstach (np. w filologii albo w teoretycznej socjologii) mówienie o "badaniach” i "metodzie” bywa naciągane. Zwykle praca polega na lekturze i przemyśleniu pewnych tekstów. Praca magisterska jest wtedy " tekstem na marginesie innych tekstów”. Wcale nie znaczy to, że taką pracę łatwo się pisze ani że panuje tu jakaś wyjątkowa dowolność. Bynajmniej. Rzecz w tym, iż prace tego typu nie tyle opierają się na pewnej "metodzie” czy "metodyce” określającej tryb "prowadzenia badań”, ile raczej są pisane w duchu pewnej "szkoły”, a ściślej: pewnej koncepcji teoretycznej. Może to być np. "klasyczna szkoła psychoanalizy” albo "teoria krytyczna” lub "neostrukturalizm w badaniach literackich”. Dlatego pisząc taką pracę należy pamiętać, by zawsze wiedzieć, do koncepcji jakiej "szkoły” się skłaniamy i dlaczego. Oznacza to jednocześnie, że w naszej pracy musimy dać świadectwo temu, że zdajemy sobie sprawę, iż możliwe są inne, konkurencyjne podejścia do danego zagadnienia.

http://studia.korba.pl/0,12025,2212,art.htm

Materiałów do pracy magisterskiej zwykle nie ma zbyt dużo , ale i tak warto utrzymywać w nich porządek. Porządkiem tym rządzą następujące zasady:

- Z każdej przeczytanej książki lub artykułu trzeba zrobić notatki. Jest bardzo ważne, aby w notatkach tych zawarte były odnośniki do konkretnych stron tekstu, tak aby w razie potrzeby zawsze można było sięgnąć do źródłowego miejsca. Poleganie na własnej pamięci jest bardzo zawodne i dlatego nierozsądne.

- W notatkach szczególne znaczenie mają cytaty. Czytając książkę z zamiarem wykorzystania jej w pracy magisterskiej należy wciąż pamiętać, że to i owo warto by sobie odznaczyć jako możliwy cytat lub podstawa do dokonania parafrazy. Z takiego "zasobnika cytatów” można korzystać w trakcie pisania głównego tekstu, jak i później - już na etapie redagowania tekstu wstawiając dodatkowe cytowania.

- Każda przeczytana lub przejrzana książka powinna zostać spisana na "fiszce”. Słowo to oznacza (z niemieckiego) "rybkę”, z uwagi na podłużny kształt karteczki, na której dawniej robiono takie zapiski bibliograficzne. Dzisiaj fiszka jest zwykle zapisem elektronicznym, np. w specjalnej bibliograficznej bazie danych lub zwyczajnym pliku tekstowym. Fiszka powinna zawierać wszystkie dane potrzebne do odnalezienia książki w bibliotece (a więc również informację, gdzie dana pozycja jest do wypożyczenia), a przede wszystkim pełne dane bibliograficzne: autor (lub redaktor), tytuł, miejsce i rok wydania, wydawnictwo, liczbę stron. Warto też zamieścić na fiszce jednozdaniową informację, o czy jest dana publikacja oraz tzw. "słowa kluczowe”, najlepiej charakteryzujące jej meritum.

- Zanim dany materiał literaturowy zostanie wykorzystany w tekście pracy, warto napisać sobie, świeżo po lekturze, korzystając ze zrobionych w jej trakcie notatek, mały konspekt referujący potrzebne nam fragmenty. Taki jedno- czy dwustronicowy segmencik będzie się nadawał (po niewielkich zmianach) do "wklejenia” do pracy. Za wysiłek jego napisania sami sobie podziękujemy. Opracowywanie lektury, którą czytało się pół roku temu, jest kilkukrotnie bardziej czasochłonne niż opracowanie tekstu świeżo przeczytanego!

- Opracowywanie materiałów, które wytworzyliśmy sami, czyli rezultatów przeprowadzonych badań, to w zasadzie to samo, co pisanie głównych, koncepcyjnych fragmentów pracy. Będzie o tym mowa dalej, wszelako tutaj chciałbym przypomnieć o konieczności dokładnego i obiektywnego opisania w pracy magisterskiej przebiegu przeprowadzonych badań w następującej kolejności: określenie celu badania, przedmiotu badania i aspektu, w którym ma być on badany, opis metody (metodyki) i wyjaśnienie jej adekwatności do przedmiotu oraz ewentualnych niekorzystnych jej stron lub ograniczeń, opis materiału badawczego i uzasadnienie jego adekwatności oraz wystarczalności, opis narzędzi badawczych, opis przebiegu badania ze wskazaniem ewentualnych trudności lub anomalii, zestawienie i przedstawienie wyników, interpretacja wyników.

Oprócz opisanych już wyżej głównych spotkań konsultacyjnych z OPIEKUNEM PRACY, inicjujących nasze magisterium, przyjdzie nam w trakcie pisania widywać się z nim (nią) jeszcze kilka razy. Ponadto warto też porozmawiać z innymi osobami, które mogą nam dać jakieś cenny rady.

- Nie należy zbyt często chodzić do swego opiekuna, chyba że sam nas do tego namawia. Gdy magistrant pojawia się na konsultacjach raz na dwa miesiące, to całkowicie wystarcza. Jeśli chodzi on na seminarium magisterskie, to kontakty są zresztą nawet częstsze. Nieraz te "robocze konsultacje” są bardzo lakoniczne, ograniczając się do wymiany kilku zdań i zapewnienia ze strony studenta, że praca się posuwa. Jeśli mamy problemy, to nie wahajmy się jednak prosić o dłuższą rozmowę.

- Na wszystkie konsultacje musimy przychodzić przygotowani i z konkretnymi pytaniami. Warto mieć ze sobą spis przeczytanych już lektur oraz przeprowadzonych badań, bo to czyni nas bardziej wiarygodnymi i poważnymi w oczach opiekuna.

- Niektórzy nauczyciele proszą o pokazywanie im kolejnych rozdziałów pracy. Jest to nawet dość korzystne, bo daje studentowi poczucie pewności, że jest na dobrej drodze oraz mobilizuje go do wysiłku. Z drugiej strony nie każdy lubi pisać cokolwiek pod presją czasu i pełną kontrolą. Z reguły dobry i sumienny opiekun zadowala się skontrolowaniem magistranta jeden raz, prosząc go o dostarczenie jakiegoś przynajmniej kilkunastostronicowego "półproduktu”. Należy skrupulatnie skorzystać z tej okazji poddania swej pracy ocenie "w przedbiegach”.

- Oprócz konsultacji z opiekunem warto porozmawiać z jednym czy dwoma specjalistami. Może się to odbywać za wiedzą i z pełnym poparciem opiekuna, a może być też trochę w tajemnicy. Wprawdzie każdy ma prawo konsultować się z kim chce, ale pewne wyczucie i dyskrecja nie zawadzi. Najczęściej jednak takie "poboczne” konsultacje odbywają się po prostu z asystentem naszego opiekuna, który zresztą czasem poświęca magistrantom szefa więcej uwagi niż on sam. Poza tym jednak warto szukać kontaktu zwłaszcza z autorami prac, które czytamy przygotowując magisterium (niektórzy z nich mogą być wykładowcami na naszej uczelni lub przynajmniej w tym samym mieście), jak również z doktorantami zajmującymi się podobną co my tematyką. Przy konsultacjach z "obcymi” trzeba zachować szczególną kulturę towarzyską. Nie wolno zwłaszcza zabierać zbyt dużo czasu ani przychodzić nieprzygotowanym, czyli bez konkretnych pytań.

http://studia.korba.pl/0,12027,2214,art.htm

Zwykle wcale nie zaczyna się pisania od "Wstępu”. Albo inaczej: pisze się wstęp na początku, lecz z pełną świadomością, że po zakończeniu pisania całości trzeba będzie napisać ten wstęp prawie od nowa . Osobiście radzę tak właśnie czynić, jakkolwiek doświadczeni autorzy po prostu piszą wstęp na końcu. Magistrant odniesie jednak znaczną korzyść z takiego zdublowania pracy nad wstępem, gdyż będzie miał okazję sam sobie uświadomić, co dokładnie chce w swojej pracy osiągnąć.

Bardzo ważną decyzją jest wybór momentu zakończenia przygotowań literaturowych i badawczych oraz rozpoczęcia pisania. W istocie, decyzja ta nie powinna być dramatyczna, bo pisanie nie powinno mieć żadnego absolutnego momentu początku. Jak już wspomniałem, opracowywanie notatek z lektur dostarcza już okazji do przygotowywania fragmentów mogących wejść w skład pracy. Nie znaczy to jednak, że nie ma takiego okresu, takiego tygodnia czy miesiąca, kiedy pisanie staje się już naszą główną czynnością, przeważającą nad czytaniem oraz analizowaniem materiału z badań. Owszem, przychodzi taki "czas pisania” i jest bardzo ważne, żeby nie przyszedł zbyt późno. Student mówiący "z magisterką jestem już do przodu - mam zrobione badania, jeszcze tylko muszę to spisać” bardzo się zawiedzie, jeśli myśli, że zajmie mu to dwa tygodnie. "Praca pisarska” musi zająć znacznie więcej czasu - co najmniej miesiąc. A w dodatku trzeba sobie dać jeszcze czas na kilkukrotne przeczytanie i "doredagowanie” napisanej już pracy; zajmie to nam kolejne dwa tygodnie.

http://studia.korba.pl/0,12028,2216,art.htm

Praca magisterska, z grubsza rzecz biorąc, powinna mieć formę dużego artykułu naukowego. Nie jest to forma zbyt sztywno określona, co oznacza, że artykuły dość znacznie różnią się między sobą układem i sposobem wyrażania treści poznawczych. Rozsądne jest jednak kierowanie się najprostszą, klasyczną formułą tego typu pracy, a zresztą oczekują tego od nas nauczyciele. Tak jak nie należy zbyt szeroko zakreślać tematu pracy i podejmować zadań zbyt ambitnych, tak i również strona formalna pracy nie powinna odbiegać od standardu. Wygórowane wyobrażenia o własnej swadzie i elokwencji mogą nasz kosztować obniżenie oceny z pracy!

Orientacyjnie wstęp nie powinien zabierać więcej niż 10% całości pracy . Powinien więc liczyć kilka stron. Powinien rzetelnie informować, o czym jest praca i czego można oczekiwać po jej lekturze, ale nie powinien przejmować funkcji zakończenia ani "podkradać” treści podsumowaniom kolejnych rozdziałów.

Klasyczny wstęp do pracy magisterskiej zawiera następujące elementy:

- Wyjaśnienie znaczenia tytułu pracy. Inaczej mówiąc, najpierw, jakby tytułem rozwinięcia tytułu (który nie może być zbyt długi i szczegółowy), tłumaczy się jasno i dokładnie, czego konkretnie będzie dotyczyć nasza praca.

- Następnie należy temat uzasadnić, to znaczy podać racje, dla których podejmujemy się jego opracowania. Musimy przekonać czytelnika, że temat ten jest jakoś ważny albo interesujący, a być może nawet nowy (oryginalny), jakkolwiek to ostatnie zdarza się w pracach magisterskich rzadko.

- Teraz wypada podać ogólne informacje o stanie badań w interesującym nas zakresie: co, kiedy i przez kogo zostało zrobione; co wiadomo, co jest przedmiotem kontrowersji, a czego w ogóle nie wiadomo. Uwaga: może zachodzić konieczność szerszego omówienia stanu badań w pierwszym rozdziale pracy - jest tak w przypadku zagadnień trudnych i kontrowersyjnych, np. na gruncie nauk historycznych.

- Następnie należy poinformować czytelnika i okolicznościach przeprowadzenia naszych badań, ich zakresie i metodzie. Zwykle (choć nie zawsze) sprawom metodologicznym będziemy musieli poświęcić jeszcze podrozdziały, a może i cały rozdział naszej pracy. Wstęp jest więc miejscem na przedstawienie tylko podstawowej informacji o metodyce naszych badań, chyba że jest ona tak prosta, że na jednej czy dwóch stronach możemy załatwić tę sprawę "raz na całą pracę”.

- Dalej podajemy krótką charakterystykę struktury pracy , a więc piszemy, co zostanie zrobione w kolejnych rozdziałach. Należy uważać, żeby nie wyszło z tego przepisanie spisu treści!

- Na koniec informujemy krótko o osiągniętych wynikach i wnioskach. Ale nie tak, żeby już nic nie zostało dla "Zakończenia”, a więc bez szczegółów!

Wstęp będzie jedną z tych partii pracy, które zostaną przez opiekuna i recenzenta przeczytane ze szczególną uwagą. Lektura "Wstępu” może wręcz "nastroić” ich do całości. Dlatego jest tak ważne, żeby ten początek naszej pracy był dobrze i interesująco napisany. Musi być jednocześnie rzeczowy i lapidarny, oszczędny w środkach wyrazu i ładny. To duża sztuka. Poświęćmy więc "Wstępowi” więcej wysiłku i "czułości” niż innym częściom pracy.

http://studia.korba.pl/0,12029,2217,art.htm

"Wstęp” znajdzie się w naszej pracy po stronie tytułowej i "Spisie treści”. Elementy te powstają wprawdzie na końcu, ale skoro znajdą się na samym początku pracy, kilka uwag na ten temat już teraz:

- Strona tytułowa zawiera trzy informacje, które trzeba wyodrębnić:

A. Imię i nazwisko studenta oraz jego afiliację. Na przykład:

"Celina Bąk
Studentka Instytutu Zoologii
Uniwersytetu Warszawskiego”
Zwykle pisze się te dane w lewym górnym rogu strony tytułowej, ale można też na środku.

B. Tytuł pracy, który pisze się zwykle na środku strony. Na przykład:
"Aparat gębowy trzmiela w jego rozwoju larwalnym”

C. Informacja o prowadzącym pracę i czasie jej oddania. Na przykład:
"Praca magisterska napisana pod kierunkiem Prof. dr hab. Gwidony Muchy.
Warszawa, czerwiec 2003”.

Oczywiście wszystkie te dane zapisujemy bez cudzysłowów. Uwaga: na poszczególnych uczelniach czy wydziałach mogą być jakieś lokalne zwyczaje dotyczące kształtu strony tytułowej - można o to zapytać opiekuna. Jeśli praca magisterska powstaje w ramach jakiejś większej całości badawczej (np. tzw. grantu), to musi to być również zaznaczone na stronie tytułowej.

Jeśli chodzi o "Spis treści”, to musi on być przejrzysty i dlatego warto na kolejnych poziomach szczegółowości stosować wcięcia. Spis treści pracy "Zachowania konsumenckie gospodyń domowych a reklama telewizyjna. Badania przeprowadzone w Toruniu w roku 2000 na przykładzie proszków do prania” może np. zaczynać się tak:

Zobacz przykład

W podanym przykładzie mamy do czynienia z podziałem trójstopniowym. Jest on chyba najbardziej złożony, jak na zwyczaje prac magisterskich. Równie dobrze mogłyby być dwustopniowy. Jeśli zaś rozdziały nie są podzielone na podrozdziały (co również jest możliwe), to oczywiście musi ich być więcej i mogą być numerowane cyframi rzymskimi.

Uwaga: W przypadku kilkustopniowego podziału tekstu można pozwolić sobie na kilkuzdaniowe wprowadzenia następujące bezpośrednio po tytułach rozdziałów i podrozdziałów, nie ujawnione w spisie treści. Tak np. podrozdział 1.3 może zaczynać się od kilkuzdaniowego wprowadzenia informującego o tym, czemu będą poświęcone następujące dalej trzy sekcje ewentualnie, dlaczego treść została podzielona w taki właśnie sposób. Bywa też tak, że w tekście pracy, w ramach poszczególnych podrozdziałów wprowadza się jeszcze podział na krótkie sekcje, mające własne tytuły. Jeśli takich szczegółowych śródtytułów jest dużo, nie trzeba ich ujawniać w spisie treści. Spis treści nade wszystko musi być bowiem czytelny i instruktywny, tj. szybko i sprawnie powiadamiać o treści i strukturze pracy.

Pracę można podzielić na większą liczbę krótszych podrozdziałów lub na mniejszą liczbę rozdziałów dzielących się dalej na podrozdziały i ew. jeszcze mniejsze sekcje. Rozdziałów nie może być jednak oczywiście mniej niż trzy, a górna granica ich liczby to w przypadku pracy magisterskiej (na moje wyczucie i gust) - siedem. Lepiej prezentuje się praca podzielona na nieparzystą liczbę rozdziałów, ale bynajmniej nie jest to żaden formalny wymóg.

Niektóre prace, zwłaszcza te obszerne, poza podstawowym podziałem na rozdziały mogą jeszcze dzielić się (jeszcze ogólniej) na części. Takich części może być dwie lub trzy, a każda z nich musi dzielić się na rozdziały. Podział na części musi być bardzo naturalny i dobrze uzasadniony wyraźną dwuaspektowością tematu. Na przykład praca "Nowoczesna sieć komunikacyjna miasta średniej wielkości - przykład Karlsruhe” mogłaby mieć dwie części: "Komunikacja szynowa” i "Komunikacja drogowa”. Wadą takiego podziału treści jest konieczność rozbudowanego zakończenia ("Wnioski”, "Zakończenie”), gdzie tematyka obu części zostanie skonfrontowana.

Oprócz wstępu, rozdziałów i zakończenia (ewentualnie poprzedzonego rozdziałem "Wnioski”) oraz bibliografii można zamieścić na samym końcu pracy aneksy, czyli dodatki. Ich obecność jest uzasadniona wtedy, gdy zwarty wywód pracy mógłby zostać zakłócony zbyt obszernymi przypisami i dygresjami, których jednak nie powinno się pomijać. Właśnie w takich razach dołącza się te elementy na końcu jako aneksy. Może być ich nawet kilka i mogą zawierać np. szczegółowe opisy przeprowadzonych badań, formularze ankietowe, mapy, tłumaczenia fragmentów tekstów, ilustracje, zapisy wywiadów i w ogóle wszystko, co stanowi surowy materiał badawczy albo konkretne świadectwo przeprowadzonych badań. Aneksem może być też jakiś tekst uzupełniający o charakterze dygresji, np. czyjaś biografia czy szczegółowsze studium jakiegoś pobocznego wątku pracy. Takie elementy zwykle jednak w pracy magisterskiej nie są konieczne.

Indeks

Mile widzianym luksusem w pracy magisterskiej jest indeks. Może to być łączny indeks nazwisk i terminów ("Indeks rzeczowo-osobowy” lub po prostu: "Indeks”) albo indeks dwuczęściowy, osobno traktujący nazwiska i terminy. Trzeba być ostrożnym w automatycznym generowaniu indeksów i dokładnie je sprawdzać! Należy też dobrze zastanowić się, jakie terminy (pojęcia kluczowe dla wywodu pracy) mają znaleźć się w indeksie rzeczowym. Indeks zamieszcza się na samym końcu pracy, za "Bibliografią” (której się zresztą nie indeksuje). Po indeksie może być zamieszczony obcojęzyczny "abstrakt”, czyli streszczenie, ale prac magisterskich w zasadzie to nie dotyczy.

Rozdziały

Podział na rozdziały powinien być jak najbardziej naturalny, to znaczy sugerowany przez temat pracy. Oto podstawowe zasady:

- Rozdziały powinny być tak zatytułowane, żeby lektura całego spisu treści dawała niezłe pojęcie o tym, co i w jakim porządku jest zawarte. Tajemnicze i literackie tytuły, intrygujące, choć niewiele mówiące, nie są dobrze widziane. Prostota i bezpretensjonalność są za to wysoko cenionymi zaletami prac magisterskich.

- Podział na rozdziały powinien iść za podziałem zagadnienia głównego na zagadnienia szczegółowe lub za zróżnicowaniem samego badanego przedmiotu. Jeśli na przykład naszym tematem jest porównanie czy zestawienie dwóch przedmiotów (np. dwóch koncepcji), to potrzebne będą osobne rozdziały dla dokładnego opisania tego, co potem mamy porównywać. Gdy nasze badania dzielą się na jakieś etapy (np. chronologicznie: wiosna i jesień albo metodologicznie: np. obserwacje osobnika i obserwacje populacji), to warto etapom tym poświęcić odrębne rozdziały. Gdy piszemy o jakimś utworze literackim, to kolejne rozdziały powinny omawiać różne jego aspekty, warstwy znaczeniowe lub wątki.

- W przypadku badań skomplikowanych wskazane jest poświęcenie osobnego rozdziału (zwykle pierwszego lub drugiego) samym tylko zagadnieniom metodologicznym. Osobnego ujęcia wymaga też często zreferowanie ewentualnych kontrowersji teoretycznych, w których i nam samym przyjdzie zająć jakieś stanowisko.

- Prace humanistyczne bardzo często wymagają nakreślenia historycznej genezy jakiegoś zjawiska, idei czy dzieła. Dlatego też zwykle zawierają rozdziały typu "Tło historyczne...” czy "Geneza historyczna...”

- Przy rozczłonkowywaniu tekstu największym błędem, którego za wszelką cenę należy unikać, jest znaczeniowe pokrywanie się treści tytułu całej pracy z tytułem jednego z jej rozdziałów. Jeśli tak jest, to znaczy to, że nie byliśmy faktycznie zdolni przeanalizować zagadnienia i rozczłonkować tekstu zgodnie w wynikami tej analizy. Za taki błąd możemy nawet dostać dwóję!

Objętość

Studenci często zastanawiają się i pytają, jaką objętość powinna mieć praca magisterska. W gruncie rzeczy jedyna możliwa zwięzła odpowiedź na to pytanie brzmi: "taką, jak potrzeba”. To temat i wymogi wywodu pracy dyktują jej objętość. Dlatego zdarzają się prace nawet bardzo obszerne, mające 200 i więcej stron (jedna strona to 1800 znaków, licząc ze spacjami). Tematów, które wymagałyby tak szerokiego opracowania, należy jednak unikać. 200 stron to odpowiednia objętość dla doktoratu, ale w przypadku pracy magisterskiej to stanowczo przesada. Nie można jednak przesadzać także w drugą stronę i proponować prac dwudziesto- czy trzydziestostronicowych. Takie jest moje zdanie, jakkolwiek znam profesorów, którzy akceptują prace bardzo krótkie, mające objętość dużego artykułu - i to w humanistyce! Z reguły jednak dobrze oceniane prace magisterskie mają objętość między 50 a 80 stron. Wiele zależy tu zresztą od dyscypliny. Magisterium studenta matematyki, na przykład polegające na podaniu nowego dowodu jakiegoś twierdzenia, będzie miało taką objętość, jaka potrzebna jest do zapisania tego dowodu - choćby trzy strony. Za to praca z historii zwykle będzie raczej obszerna, często przekraczając sto stron.

Pisząc pracę magisterską zwykle dość ściśle trzymamy się przyjętego wzorca, wskazówek opiekuna, a także konkretnych tekstów. Teksty te zawierają materiał teoretyczny i informacyjny, który częściowo przenosimy do naszej własnej pracy. Bywa nawet i tak, że praca magisterska jest praktycznie tylko streszczeniem, referatem czy rekapitulacją treści znajdujących się w pewnych książkach i artykułach. Nie jest to samo w sobie złe, lecz trzeba uważać, aby nasza praca nie stała się kompilacją cudzych tekstów, czyli na wpół mechanicznym ich zestawieniem. Taka praca nie zasługuje na zaliczenie.

PLAGIATY I OSZUSTWA 

Brak należytej samodzielności pracy jest ogromną wadą. Jest jeszcze gorzej, gdy towarzyszy mu ukrywanie faktu, że tekst pracy w określonych miejscach jest przytoczeniem cudzej wypowiedzi lub jej parafrazą. Przytoczenie jakiegoś tekstu bez cudzysłowu i odnośnika (przypisu) do jego źródła jest plagiatem, czyli przestępstwem. Również parafraza, czyli przytoczenie tekstu z pewnymi zmianami gramatycznymi i leksykalnymi, jest naruszeniem praw autorskich i wydawniczych oryginalnego wydawcy tekstu (jeśli nasza praca jest opublikowana), względnie oszustwem (jeśli nasza praca jest np. magisterium, przedstawianym władzom uczelnianym jako samodzielnie wykonana). Również pisanie dla kogoś (za kogoś) pracy magisterskiej (za darmo lub za pieniądze) oraz oddawanie nie przez siebie napisanej pracy jako własnej jest przestępstwem.

Trudniący się procederem pisania prac na zamówienie bardzo się mylą sądząc, że nie będzie im można udowodnić przestępstwa , jeśli będą twierdzić, że nie wiedzieli, w jakim celu zamówiono u nich pracę. Udowodnienie tego przez organy ścigania nie jest trudne, a nawet jeśli by się nie powiodło, to i tak sąd nie musiałby dawać wiary zapewnieniom oszusta, że działał w dobrej wierze. Jeśli dotychczas proceder pisania prac magisterskich na zamówienie i plagiatowania ich jest powszechny (ocenia się, że do 30% prac magisterskich wiąże się z przestępstwem!), to nie dlatego, że są jakieś zasadnicze trudności prawne w jego ściganiu i osądzaniu, lecz dlatego, że jak dotychczas organy ścigania i sądy mają tyle ważniejszych spraw, że do tego się jeszcze nie zabrały. Ale do czasu.

 

ODNOŚNIKI 

Gdziekolwiek więc przyjdzie nam skorzystać z cudzego tekstu - czy to przytaczając go, czy to jedynie parafrazując, względnie podając znajdujące się tam informacje - bezwzględnie należy dać odnośnik do tego źródła. Odnośnik jest potrzebny również wtedy, gdy z jakimś tekstem polemizujemy, gdy chcemy wskazać na różnicę pomiędzy swoim ujęciem tematu, a ujęciem kogoś innego, gdy chcemy zasygnalizować, że w pewnym źródle temat jest rozwinięty lub opracowany w innym, komplementarnym do badanego przez nas, aspekcie. Jeśli nie zachodzi żadna tego rodzaju potrzeba, odnośnik, a tym bardziej cytat, jest "ni przypiął, ni przyłatał” i stanowi poważny błąd metodyczny.

Odesłania do prac cytowanych bądź powoływanych mogą być różnie wykonane. Zależy to ich ilości, a także od zwyczajów naszej dyscypliny i naszego środowiska (uczelni), a wreszcie od naszych upodobań. Dlatego muszę się ograniczyć tutaj jedynie do pewnych ogólnych wyjaśnień i wskazówek.

 

CYTATY 

Istnieją dwa systemy cytowań. Jeden - tradycyjny - polega na tym, że odsyłacz zamieszczony w tekście (numerek w górnym indeksie) kieruje nas do przypisu zamieszczonego na dole strony (jeśli przypisów nie ma zbyt wiele) lub na końcu rozdziału (jeśli jest ich bardzo dużo, prawie tyle, co tekstu głównego). W przypisie podany jest wtenczas pełny adres bibliograficzny cytowanej lub powoływanej pozycji (gdy dana pozycja powoływana jest po raz pierwszy) albo jego skrót (gdy dana pozycja była już przytaczana). Drugi system, zwany czasami amerykańskim lub harwardzkim, bardzo rozpowszechniony zwłaszcza w naukach przyrodniczych (lecz również coraz częściej stosowany przez humanistów) polega na unikaniu przypisów, do których kierują odsyłacze (numerki) i ograniczaniu ich wyłącznie do sytuacji, gdy potrzebny jest komentarz czy marginesowa uwaga do danego fragmentu tekstu głównego. Odesłania do literatury wykonuje się natomiast nie opuszczając tekstu głównego, lecz podając (zwykle w nawiasie kwadratowym) nazwisko autora, rok wydania pracy i numer strony. Pisze się więc np. [Kowalski 2000, s. 45]. Chcąc dowiedzieć się więcej o tej tajemniczej pozycji, trzeba sięgnąć do zamieszczonej na końcu pracy bibliografii, gdzie pod nazwiskiem Kowalski znajdziemy tytuły prac ułożone według dat wydania, z podaniem daty wydania na początku; w punkcie oznaczonym jako [2000] będzie podany pełny adres bibliograficzny pracy, o którą chodzi.

Jeśli wybieramy system tradycyjny, musimy pamiętać o kilku regułach i nauczyć się posługiwania kilkoma oznaczeniami:

- Nie ma już żadnych bezwzględnie obowiązujących wzorców notacji bibliograficznej, a co najwyżej częściej i rzadziej stosowane reguły. To, co natomiast obowiązuje bezwzględnie, to jest ścisła konsekwencja w stosowanej notacji. Jeśli na przykład piszemy (jak większość autorów) tytuły artykułów w cudzysłowie pismem prostym (czyli antykwą), a tytuły czasopism kursywą (pismem pochyłym), to musimy się tego trzymać w całej pracy. Zanim rozpoczniemy pisanie pracy, musimy dokładnie ustalić sobie jakiś styl notacji. Najlepiej wzorować się w tym względzie na pracach z naszej dziedziny, publikowanych w dobrych wydawnictwach, ale nie jest to konieczne. Najważniejsze sprawy do rozstrzygnięcia i zadecydowania dotyczą używania kursywy, sposobu posługiwania się w notacjach znakami interpunkcyjnymi (czyli typografii) oraz stosowanych (alternatywnych) oznaczeń, takich jak "ibidem”, "idem”, "op. cit.”, "tamże”, "w:”, [w:], "str.”, "s.”, "zob.”, "patrz” itd. Można tu dokonywać różnych wyborów, ale jeśli używamy wyrażeń łacińskich, to lepiej nie mieszać ich z polskimi. Warto też wybierać prostsze notacje (np. "w:” zamiast "[w:]”).

- Taka i tylko taka notacja i typografia jest poprawna, która dostarcza jasnej, jednoznacznej informacji na temat poszczególnych pozycji bibliograficznych, pozwalającej odnaleźć je w bibliotece.

- Celem notacji jest nie tylko dokładne określenie źródła lub innej pozycji w celu ułatwienia dotarcia do niej zainteresowanym osobom, ale również uszanowanie praw autora i innych osób lub instytucji przyczyniających się do powstania i opublikowania danego działania. Dlatego trzeba zawsze pamiętać, aby podawać nazwiska tłumaczy książek, z którymi zapoznajemy się w przekładach, oraz nazwy wydawnictw, w których ukazała się dana pozycja (to ostatniej jest ważniejsze od tradycyjnie również podawanego miejsca publikacji). Używa się w takich razach oznaczeń takich jak "tłum.”, "przeł.”, "oprac.”, "pod red.”. Jeśli jednak autorów czy redaktorów książki jest więcej niż trzech, wtedy nie wymieniamy ich wszystkich, lecz jedynie pierwszego, pisząc dalej "i in.” ("i inni”, łac. "et al.”)

- Szczególną ostrożność należy zachować przy cytowaniu czasopism. Bardzo łatwo bowiem o niejednoznaczność pod względem sensu podanej numeracji. Numer może być bowiem numerem w ramach rocznika (np. 3 w roczniku XXV), w ramach roku kalendarzowego (np. 3 z roku 1999) albo licząc od początku ukazywania się pisma (np. nr 3 pisma jako jego trzecie wydanie w ogóle). Czasopisma różnie numerują swe kolejne wydania - czasem nawet mają numerację podwójną. Nie mamy obowiązku w pełni rekonstruować tej numeracji w adresach bibliograficznych podawanych w przypisach czy w bibliografii, ale musi być jasność co do tego, w którym roku i w którym z wydań z danego roku dany artykuł się ukazał. Dla odróżnienia numeracji ciągłej (od założenia pisma) od rocznej często stosuje się zasadę następującą: numer w danym roku oznacza się ukośnikiem (np. Zagadnienia odlewnictwa 2/1978), a numer w numeracji ciągłej pisze się z osobna, podczas gdy rok wydania ujmuje się w nawias (np. Odlewnik polski 2 (1978)). Roczniki pisma (kolejne lata jego ukazywania się) oznacza się zwykle cyframi rzymskimi (np. Studia odlewnicze 2000, XXVI, z. 3); kolejne wydania w roczniku zwą się zwykle "zeszytami”, a numeracja stron jest osobna dla poszczególnych zeszytów lub ciągła w ramach rocznika.

- Nie wolno podawać w kolejnych, następujących po sobie przypisach pełnego adresu bibliograficznego jednej i tej samej książki. Zamiast tego używa się oznaczenia "tamże” (lub łacińskiego: "ibidem”, w skrócie "ibid.”), podając dodatkowo numer strony - jeśli różni się on od numeru strony podanego w poprzednim przypisie. Oznaczenia "tamże” lub "ibidem” są używane w odniesieniu do poprzedniego przypisu. Jeśli chcemy oszczędzić sobie i czytelnikowi powtórzenia pełnego adresu bibliograficznego pozycji, która była cytowana wcześniej niż w poprzedzającym przypisie, wtenczas używamy skrótu "dz. cyt.” (czyli "dzieło cytowane; po łacinie "op. cit.”, czyli "opus citatum”). Zapis: "Pafnucy Byczek, "Pogłowie bydła czerwonego w Królestwie Polskim”, w: Kajetan Wołek (red.), dz. cyt., s. 20” oznacza, że już wcześniej pojawiła się w przypisach książka pod redakcją K. Wołka i patrząc wstecz po przypisach (lub do bibliografii na końcu pracy) możemy przypomnieć sobie, jaki tytuł nosiła ta książka (być może C zerwone bydło w Polsce?). Możliwości skrócenia zapisu dostarcza nam również wyrażenie "tenże” lub "taż” (łac. "idem”, "eadem”), którym zastępujemy nazwisko autora (autorki) lub redaktora, jeśli chodzi o tę samą osobę, co w przypisie poprzedzającym. Np. w przypisie następującym po przywołaniu artykułu Pafnucego Byczka, a odnoszącym się do innej publikacji tego znakomitego autora napiszemy: "Idem, Krowy rasy holenderskiej w gospodarce II RP, Obory: Wyd. Pol. Stow. Hodowców Bydła 1999, s. 543”. Czasem zamiast "tamże” i "dz. cyt.” pisze się "jw.” ("jak wyżej”). Pamiętajmy jednak, żeby nie pomieszać "dz. cyt.” z "tamże”!

- Jeśli przypis zaczyna się od nazwiska autora czy redaktora jakiejś publikacji (nazwisko poprzedzone jest oczywiście przez imię lub inicjał imienia!), to znaczy to, że chodzi o podanie źródła cytowania. Jeśli dokonaliśmy parafrazy czyjegoś tekstu, należy na początku przypisu dać oznaczenie "zob.” (zobacz) lub (brzydsze) " patrz”. Jeśli parafraza w istotnym stopniu zmienia treść oryginalnego tekstu, należy napisać "por.” (porównaj). Oznaczenie to stosowane jest również wtedy, gdy po prostu chcemy zaproponować czytelnikowi, by zajrzał do pewnej pracy, gdzie mówi się o interesującym nas w danej chwili zagadnieniu więcej lub w inny sposób (niekoniecznie nam odpowiadający). Jeśli (a zdarza się to często) cytujemy jakiś fragment tekstu, którego sami nie "odkryliśmy”, ale wskazał nam je ktoś inny w jakiejś przeczytanej przez nas pracy, to zarówno uczciwość, jak i względy warsztatowe domagają się od nas zaznaczenia, iż cytujemy dane miejsce za czyjąś pracą (piszemy wtedy: "cyt. za:”).

- Należy pamiętać, że rozmaite źródła mają swoje ustalone sposoby cytowania, a dokładniej: styl zapisu bibliograficznego. Należy zawsze przestrzegać tych zwyczajów i nie cytować np. Biblii czy Platona "po swojemu”. Podobnie należy też respektować krytyczne i autorytatywne wydania rozmaitych autorów klasycznych. Z książek naukowych naszej dyscypliny z łatwością zorientujemy się, według jakich wydań i w jaki sposób autorów tych należy przytaczać.

 

Często pada pytanie, jak wiele powinno być w pracy magisterskiej cytatów i przypisów. Tak jak w przypadku pytania o objętość pracy, jedyna sensowna odpowiedź brzmi: "tyle, ile trzeba”. Przypisy wstawiane na siłę (po to, by pochwalić się, że miało się w ręku jakąś pracę) i przypadkowe cytaty są poważnym błędem. Również "pisanie z głowy”, powoływanie się na innych autorów tylko incydentalnie nie jest dobrą praktyką w przypadku prac magisterskich. Sądzę, że cytaty powinny zajmować kilka procent objętości pracy. Dłuższe można wydzielić w tekście głównym i dać mniejszą czcionką; cytowania dygresyjne powinny natomiast być zamieszczone w ramach przypisu. Sądzę, że magisterium wygląda najlepiej, gdy na prawie każdej stronie są jakieś przypisy (dwa, trzy), a na co drugiej, co trzeciej stronie jest jakiś cytat. Są to jednak tylko "widzimisię”! O liczbie cytatów i przypisów stanowi merytoryczna potrzeba!

No i jeszcze jedno: dobrze jest zacytować raz czy drugi naszego opiekuna oraz innych pracowników naszego wydziału, zwłaszcza zaś potencjalnych recenzentów...

W pracach o charakterze technicznym oraz ogólniej - we wszystkich tych, gdzie wykonywane są badania dające rezultat wymierny w liczbach, pojawiają się rysunki i tabele. Służą one, podobnie jak rozmaite diagramy i wykresy, czytelnej prezentacji i zestawieniu danych lub wyników. Czasem wykres lub tabela jest wprost niezastąpiony. Należy pamiętać o sprawach następujących:

- Każda wizualizacja treści liczbowych i statystycznych musi być przejrzysta. Lepiej zawsze zrobić kilka tabel czy wykresów (nawet powtarzając te same dane), niż zestawiać wszystko ze wszystkim w kilkunastu kolumnach albo rysować kilkanaście krzywych na jednym wykresie. Nigdy zresztą nie przeskoczymy zasadniczego ograniczenia: kartka jest płaska, dwuwymiarowa, wobec czego można przedstawić na niej jedynie układ dwóch współrzędnych lub dwa ciągi korelatów tabelarycznych; różne techniki wizualne wprowadzania "trzeciego wymiaru” powinny być stosowane z dużą ostrożnością.

- Z drugiej strony nadmierne rozczłonkowywanie zestawień danych czy wyników prowadzi do zaciemnienia ich obrazu. Lepsza jest zawsze jedna tabela z sześcioma wierszami i kolumnami niż cztery tabele dziewięciopolowe.

- Błędem jest naginanie posiadanego materiału do formy diagramów oferowanej przez program komputerowy. Wpisywanie byle czego, bez wyraźnej potrzeby wynikłej z przyjętej metodyki pracy badawczej, tylko po to, żeby mieć jeszcze jedno kolorowe kółko, stanowi poważny błąd.

- Należy dążyć do tego, aby proponowane przez nas wizualizacje były zgodne z występującymi w innych pracach z naszej dziedziny. Jeśli stosujemy się do ogólnie przyjętych przy danej metodyce standardów to nasza praca będzie porównywalna z innymi i tym samym bardziej użyteczna. W przypadku, gdy naśladujemy wizualizacje oryginalne czy nietypowe, które spotkaliśmy w innych pracach, należy zaznaczyć w podpisie danego rysunku, skąd zaczerpnęliśmy jego schemat. To samo dotyczy oczywiście kopiowanych z cudzych prac rysunków.

- W przypadku zamieszczania jakichkolwiek reprodukcji cudzych rysunków lub po prostu reprodukcji zdjęć obiektów czy dzieł sztuki musimy podać (w podpisie rysunku lub w przypisie odnoszącym się do takiego podpisu) dokładne źródło treści graficznej. W przypadku zdjęć trzeba podać nazwisko fotografa (fotografika).

- Jeśli w swojej pracy zamieszczamy znaczną liczbę rozsianych ilustracji, wtenczas należy na końcu, przed bibliografią, umieścić ich spis, z podaniem ewentualnych źródeł. Czasami materiał ilustracyjny najlepiej jest zgrupować w postaci aneksu.

http://studia.korba.pl/0,12103,2225,art.htm

Obok "Wstępu”, drugim najpilniej czytanym przez naszego opiekuna oraz przez recenzenta fragmentem naszej pracy magisterskiej będzie końcowe podsumowanie wyników. Warto więc przyłożyć się do napisania tej części magisterium.

Każdy rozdział pracy powinien kończyć się małą rekapitulacją jego wyników. Również wstęp będzie ujawniał końcowy rezultat. Należy jednak zadbać o to, by w pełnej krasie plon naszej pracy badawczej zaprezentował się właśnie w końcowych jej partiach. Jeśli wyniki są proste i nie ma zbyt wiele o nich do powiedzenia (co nie znaczy wcale, że są przez to mniej znaczące!), to mogą one znaleźć się w "Zakończeniu”, następującym od razu po ostatnim rozdziale. Jeśli zaś wyniki są bardziej złożone i różnorakie, to należy z "Zakończenia” zrezygnować lub poświęcić je jakiejś ogólniejszej (i nawet swobodniejszej) refleksji (byle nie za długiej!), a dokładne zreferowanie wyników przenieść do specjalnego rozdziału końcowego zatytułowanego "Podsumowanie uzyskanych wyników” lub podobnie.

W "Podsumowaniu wyników” powinno znaleźć się zwięzłe streszczenie tego, co zrobiliśmy: tak, jakby ktoś prosił nas o krótki komunikat konferencyjny albo jakbyśmy pisali recenzję z własnej pracy. W streszczeniu należy raz jeszcze scharakteryzować stosowaną metodykę i narzędzia badawcze. Następnie powinniśmy umieścić nasze badania w szerszym kontekście, którym jest zwłaszcza stan badań w naszym temacie oraz stan badań w tematach pokrewnych i merytorycznie powiązanych z naszym. Jeśli nasza praca ma znaczenie techniczne czy praktyczne, należy wskazać na korzyści i zastosowania, jakie mogą mieć uzyskane przez nas wyniki. Wreszcie koniecznie należy wskazać na ograniczenia własnej pracy oraz perspektywy ich kontynuacji. Taki końcowy rozdział powinien być najkrótszy w całej pracy, liczyć nie więcej niż 5-10 stron, zależnie od objętości rozprawy. Finalny fragment zaś, zatytułowany zwykle "Zakończenie”, to co najwyżej dwie strony.

http://studia.korba.pl/0,12104,2226,art.htm

Dość ważnym, zwłaszcza z towarzyskich względów, elementem pracy są podziękowania. Są tu trzy możliwości: albo umieszcza się je na samym początku, przed wstępem (w pracach magisterskich nie polecam!), albo na końcu "Wstępu”, albo wreszcie w "Zakończeniu”. Chyba najlepsza strategia to zamieścić podziękowania we "Wstępie”, gdyż opiekunowi milej będzie się czytać pracę, w której już na wstępie mu się dziękuje...

Komu dziękować? Oczywiście wszystkim tym, którzy przyczynili się do powstania i wysokiej jakości naszej pracy: opiekunowi, osobom, z którymi się konsultowaliśmy, osobom i instytucjom, które udzieliły nam jakichś pozwoleń (np. na oglądanie obiektów z magazynów muzealnych) lub w jakiś inny sposób były nam pomocne. Należy być w formułowaniu podziękowań raczej oszczędnym w środkach wyrazu. Powinny one być dość formalne i konwencjonalne. W kontekście podziękowań zwykle piszemy pełne imiona osób, a ich tytuły piszemy bez skrótów i wielką literą. Na przykład: "Pragnę w szczególny sposób podziękować Panu Profesorowi Janowi Kowalskiemu, opiekunowi mojej pracy, za poświęcony mi czas i wszystkie wskazówki metodyczne i rzeczowe, którym praca moja zawdzięcza to, co w niej najlepsze”.

Należy unikać akcentów zbyt osobistych w podziękowaniach. Np. "Nasze długie wieczorne spotkania z Doktorem Miłowitem Casanovą przyniosły mi nieocenione doświadczenia i pogłębiły moją motywację do pracy” to zwrot, który nie przyniósłby korzyści ani magistrantce, ani dr. Casanovie. Również dziękowanie teściowej za zajęcie się dzieckiem nie wygląda zbyt poważnie. W zasadzie życie prywatne może znaleźć w podziękowaniach odzwierciedlenie wyłącznie w podziękowaniach kierowanych do współmałżonka (ale nie do partnera niepoślubionego - uczelnia to konserwa!). I wtenczas jednak nie należy pisać "dziękuję Ani za cierpliwość”, lecz "również swojej żonie Annie chciałbym w tym miejscu podziękować...”. I pamiętajmy: nazbyt rozbudowane podziękowania mogą świadczyć o tym, że magistrant ma wygórowane mniemanie o sobie i o znaczeniu swej pracy. Lepiej więc ograniczyć się do kilku linijek.

http://studia.korba.pl/0,12105,2227,art.htm

Bibliografia pracy magisterskiej jest dokumentacją erudycji autora oraz zestawieniem źródeł, z których on korzystał i z których skorzystać może również czytelnik. Zwykle nie ma możliwości, aby na poziomie pracy magisterskiej zestawić pełną literaturę przedmiotu, jak to się czyni często w pracach doktorskich, a zwykle w habilitacyjnych. Dlatego bibliografia magisterium może się nazywać po prostu "Literatura cytowana” albo "Zestawienie literatury wykorzystanej w pracy”. Ta druga formuła umożliwia nam zamieszczenie pozycji, które znamy, ale których nie mieliśmy okazji wprost przytaczać w tekście. Bibliografia może też nazywać się po prostu "Bibliografia”, a spis publikacji poprzedzony może zostać krótkim wyjaśnieniem, w rodzaju "w zestawieniu podano publikacje w całości lub w części wykorzystane przez autora w trakcie przygotowywania pracy”.

Bibliografia zwykle podzielona jest na dwie lub więcej części. Decyduje o tym charakter pracy i jej bibliograficznego zaplecza. Typowy podział rozróżnia "literaturę źródłową” (jest to tzw. bibliografia podmiotowa, np. wydania tekstów literackich lub filozoficznych, na których komentowaniu skupia się wywód naszej pracy) oraz "literaturę pomocniczą” (bibliografia przedmiotowa), gdzie wymieniamy znane nam prace dotyczące tematu, będące, podobnie jak nasza praca magisterska, komentarzami czy przyczynkami wzbogacającymi nasze rozumienie tekstów źródłowych. Zwłaszcza w bibliografiach prac o charakterze historycznym należy osobno wyszczególnić "Źródła”, czyli dokumenty i archiwalia, z których korzystaliśmy, odróżniając je od literatury przedmiotu. Czasami warto oddzielić od siebie publikacje zwarte (książki) od artykułów, czasami - gdy nasza praca ma dwa główne wątki - można bibliografię podzielić tematycznie. Wszystko zależy od treści pracy. Byle było przejrzyście i inteligentnie.

Jak już mówiłem, spotyka się dwa systemy notacji bibliograficznej w tekstach naukowych - tradycyjny i amerykański. Zależnie od tego końcowa bibliografia pracy albo zaczyna się od nazwiska autora i tytułu, albo eksponuje rok wydania publikacji. W gruncie rzeczy nie jest to wielka różnica, z tym że bibliografia "amerykańska” musi być jednolita, bez podziałów na części.

W poszczególnych częściach zapisy bibliograficzne muszą zaczynać się od podania nazwiska i imienia (lub inicjału imienia) autora lub redaktora (tradycja zapisywania prac zbiorowych według tytułu i poczynając od tytułu, z podaniem nazwiska redaktora w dalszej części zapisu, zamiera - a to z powodu wpływów anglosaskich i funkcjonowania zagranicznych programów bibliotecznych), tytułu i podtytułu książki (kursywą), następnie podajemy nazwisko ew. tłumacza, ew. numer tomu lub części, miejsce wydania, nazwę wydawnictwa, rok wydania (w bibliografii "amerykańskiej” rok wydania idzie zaraz po nazwisku), ew. nazwę serii i nr tomu w ramach serii.

Kolejne zapisy bibliograficzne dotyczące tego samego autora (lub autorów - jeśli jest ich nie więcej niż trzech, to wymienia się wszystkich, jeśli więcej - tylko pierwszego wymienionego na stronie redakcyjnej danej pozycji, dodając "i in.”) wprowadza się od nowego wiersza pauzą, lecz nie jest to konieczne. Piszemy na przykład:

Kant Immanuel, Krytyka czystego rozumu, tłum. Roman Ingarden, t. I, Warszawa: PWN 1957 (Biblioteka Klasyków Filozofii).

- Krytyka praktycznego rozumu, tłum. Jerzy Gałecki, Warszawa: PWN 1994.

Tytuły książek, a coraz częściej również nazwy czasopism piszemy kursywą, natomiast jeśli wyróżniamy jakiś fragment publikacji, np. artykuł w czasopiśmie lub pracy zbiorowej albo rozdział, to zwykle podajemy jego tytuł w nawiasie i pismem prostym.

Artykuły w pracach zbiorowych zamieszczamy w bibliografii pod nazwiskiem ich autora (a nie redaktora "zbiorówki”). Piszemy na przykład:

Pieniążek Paweł, "Subwersywne poplecznictwo. Foucault a Nietzsche”, w: Przybysławski Artur, Nietzsche 1900-2000, Kraków: Aureus 1997, ss. 199-230.

Artykuły w czasopismach zapisujemy tak samo jak artykuły w pracach zbiorowych, pamiętając jednak o prawidłowej notacji ich numeracji. Bywają tu trudności, więc lepiej wzorować się na ustalonej tradycji cytowania danego tytułu. Generalnie, po tytule czasopisma podaje się rok wydania, rocznik, numer lub zeszyt.

Nie ma żadnych sztywnych reguł dotyczących stosowania znaków interpunkcyjnych w zapisach bibliograficznych. Ogólnie mówiąc, lepiej oddzielać poszczególne segmenty zapisu raczej przecinkami , niż a kropkami czy pauzami. Kropkę stawia się między tytułem i podtytułem, a czasem również przed samym adresem wydawniczym (miejsce wydania i nazwa wydawnictwa). Nazwę wydawnictwa podaje się zwykle po miejscu wydania i dwukropku; rok wydania oddzielony jest od nazwy wydawnictwa spacją lub przecinkiem. Numery stron poprzedza się znakiem "s.” lub "ss.” i oddziela średniej długości kreską (dywizem) bez spacji.

Uwaga. Już na początku pisania pracy magisterskiej, zarówno na potrzeby odnośników w przypisach, jak i ze względu na "Bibliografię”, warto przyjąć wzorzec zapisu, którym będziemy się konsekwentnie kierować. Weźmy na przykład książkę napisaną przez naszego opiekuna - wzorując się na niej unikniemy zbędnych dyskusji na temat notacji.

I jeszcze jedno. Nie umieszczajmy w bibliografii prac, których nawet nie mieliśmy w ręku. Można się łatwo na tym przejechać. Wyobraźcie sobie, jak na egzaminie magisterskim ktoś was pyta: "O! A gdzie pan to dostał? Bo ja szukam tego od trzech lat!”. A może być jeszcze gorzej.

http://studia.korba.pl/0,12106,2228,art.htm

Przed oddaniem pracy opiekunowi, a następnie raz jeszcze - przed oddaniem ostatecznej wersji, w której uwzględnione są poprawki opiekuna i która pójdzie do recenzji - należy wykonać redakcję tekstu. Jest to niezwykle trudne zadanie, bo z reguły magistrant ma bardzo niewielkie doświadczenie stylistyczne i bardzo ograniczoną wiedzę o poprawności językowej. Trzeba powiedzieć, że w większości prac magisterskich aż roi się od błędów i niezręczności językowych. Dlatego jest bardzo wskazane, aby zapoznać się z elementarzem gramatyki i interpunkcji, gdy będziemy poprawiać swój własny tekst.

Usuwanie niezręczności stylistycznych i błędów gramatycznych wymaga krytycznego spojrzenia na własny tekst. Przeczytanie go tak, jakby to było dzieło kogoś innego, wymaga pewnej sztuki i dobrej woli. Najlepiej, jak ma się kogoś, z kim można by przeczytać pracę na głos (idealnie nadaje się do tego rodzeństwo!). Dobrze jest też samemu przeczytać ją na głos i nagrać. Odsłuchując nagrania będziemy mogli wychwycić zdania niejasne, nieinteligentne, niezgrabne czy zbędne. Możemy też odkryć miejsca, gdzie czegoś brakuje.

Tekst pracy magisterskiej musimy traktować w taki sposób, jakby miał on iść do druku. Musimy go doprowadzić do najlepszego stanu, jak to tylko jest możliwe. Z wielką starannością trzeba zwłaszcza przeczytać (kilkakrotnie!) wszystkie przypisy, zwracając uwagę na typografię (stosowane oznaczenia i interpunkcję) w notacji bibliograficznej i jej ścisłą konsekwencję. Trzeba też dokładnie przejrzeć tekst w programie do wyszukiwania błędów ("spelerze”).

Na samym końcu radzę w całym tekście zamienić kropki i przecinki na "kropka plus spacja” oraz "przecinek plus spacja”, a następnie kilkukrotnie zamienić podwójną spację na pojedynczą, aż do uzyskania "liczby wykonanych zastąpień: 0”. Uzyskamy wtenczas pewność, że po każdym przecinku i kropce jest spacja (a tak powinno być) oraz że nie ma nigdzie spacji podwójnej (a nie powinno). Trzeba też bardzo uważać, aby nie mylić łącznika (krótkiej kreseczki łączącej słowa bez spacji) z pauzą (czyli myślnikiem - dłuższą kreseczką, oddzieloną spacjami od sąsiadujących słów). Pauza w wyjściowej konfiguracji Worda znajduje się w prawym górnym rogu klawiatury (klawisz trzeba nacisnąć razem z Ctrl).

Praca powinna być wydrukowana luźno i przejrzyście. Najlepiej, gdy na stronie mieści się nieco więcej znaków niż na tzw. stronie znormalizowanego maszynopisu (30 wierszy po 60 znaków, licząc razem ze spacjami, czyli 1800 znaków; ca. 22 takie strony to jeden arkusz wydawniczy, czyli 40000 znaków). Czcionka powinna być duża. Jeśli ustawimy dwunastopunktową czcionkę i odstępy między wierszami na "półtora”, to będzie akurat. Najlepsza czcionka to Times New Roman - może by inna, byle szeryfowa (wykończona małymi ogonkami) i wyglądająca "normalnie”; nie może być Courier.

Jeśli chodzi o marginesy, to trzeba pamiętać, żeby lewy margines ustawić o pół cm większy niż prawy - tak będzie lepiej wyglądać po oprawieniu. Proponuję lewy i dolny margines ustawić na 3 cm, a górny i prawy na 2,5 cm.

Strony powinny być numerowane w prawym dolnym rogu, chyba że zdecydujemy się na "żywą paginę” (podawanie u góry stron parzystych tytułu rozdziału kursywą, a u góry nieparzystych - tytułów podrozdziałów) - wtedy numery stron umieszcza się w prawym górnym rogu.

 

Pracę należy wydrukować jednostronnie na dobrym papierze i na drukarce laserowej (kolorowe rysunki mogą oczywiście być z "atramentówki”). Należy mieć przynajmniej cztery egzemplarze - dla opiekuna, dla recenzenta, dla dokumentacji (egzemplarz pozostający na uczelni, np. w bibliotece lub w archiwum prac magisterskich) i dla siebie. Nie ma obowiązku oprawiać pracy w introligatorni (może być zwykle "bindowanie”), ale "magisterka” porządnie oprawiona w twarde okładki wygląda zdecydowanie lepiej i warto wydać na to kilkadziesiąt złotych. Za niewielką dodatkową opłatą na okładce odciśnięty zostanie tytuł (lub skrócony tytuł) naszej pracy oraz nasze nazwisko.

Żeby praca ładnie wyglądała należy oddzielać przypisy od tekstu głównego subtelną cienką kreseczką, bardzo unikać druku pogrubionego (bold) i podkreśleń (underline). "Światło”, czyli białe płaszczyzny” trzeba stosować z wyczuciem. Nie ma sensu rezerwować całej strony dla małego rysunku, ale surowa oszczędność papieru też nie robi dobrego wrażenia. Elementy graficznie powinny w zasadzie wszystkie być elektronicznie przetworzone, co bynajmniej nie znaczy, że nie wolno nam zrobić jakiegoś rysunku czy wykresu ręcznie, a potem zeskanować i wyrównać na komputerze. Do prac o charakterze bardziej technicznym warto czasem dołączyć płytę z jej nagraniem, zwłaszcza, że mogą się tam znaleźć też jakieś elementy dodatkowe (animacja lub dźwięk).

Jeśli nasza praca jest naprawdę dobra, wtedy warto ją upowszechnić. Można posłać jakieś fragmenty do redakcji czasopism jako artykuły. Można zafundować sobie wydanie jej jako książki (koszt kilku tysięcy zł). Poza tym jednak można po prostu umieścić ją na swojej stronie prywatnej w html lub pdf, zgłaszając słowa kluczowe w istotnych dla nas automatach wyszukiwawczych oraz (najlepiej personalnie - mailem) w ważnych dla naszej dyscypliny wortalach. Nie od rzeczy będzie też wydrukowanie sobie kilku dodatkowych egzemplarzy i wysłanie do najważniejszych bibliotek (zwłaszcza specjalistycznych - instytutowych) z prośbą o włączenie do zbiorów. Bibliotekarze nie ucieszą się, ale niektórzy spełnią naszą prośbę. Jeśli nie zrobimy żadnej z tych rzeczy, to nasza praca będzie miała tylko dwóch czytelników: opiekuna i recenzenta.

http://studia.korba.pl/0,12109,2231,art.htm